Blokada pisarska

Ostatnio stanąłem w miejscu z pisaniem i jest to prawdopodobnie naturalna reakcja na kawał literackiej roboty, którą odwalałem przez ostatnie… już prawie dwa lata!

Czy też zdarza Ci się niemoc twórcza? Masz na to jakiś sposób czy po prostu przeczekujesz aż wena mocno kopnie w cztery litery?

Opublikowane przez skowron pisze / skowron writes

małą cząstka mnie / little part of me

61 myśli w temacie “Blokada pisarska

    1. Klik dobry – toż to prawie jak dzień dobry! 🙂 Taki trochę internetowy odpowiednik, ale może się mylę?
      Hmmm… Zgodnie z Twoimi słowami powinienem spodziewać się niespodziewanego impulsu, więc pozostaje czekać. Póki co na przełamanie do głowy przyszedł mi jedynie ten wpis… pomysły krążą, lecz nie ulegają krystalizacji.
      Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

    1. Einstein twierdził, że geniusz to jeden procent inspiracji, a 99 perspiracji. Myślę, że od czasu do czasu pewne dozy wysiłku są jednak wskazane, zgodnie ze starą regułą, że kto nie ma w głowie ten ma w nogach czymś jednak warto ruszać, bo przed kanapą niczego nie wysiedzimy… osobiście uważam jednak, że warto mieć i w głowie i w nogach. Tak jest zdrowiej. 🙂
      Wiosennie pozdrawiam!

      Polubione przez 2 ludzi

  1. Tyle się dzieje, że nie sposób skupić myśli na jednej sprawie. Też mam blokadę i nie mogę ruszyć dalej. Więc Cię rozumiem. Nie przejmuj się, wena wróci jak sama będzie miała ochotę 🙂Trzymaj się!

    Polubione przez 1 osoba

  2. Och, Skowronku! Blokada blogowa jest jak blokada drogowa. Każdy ją zna i wiadomo, że wcześniej czy później się rozładuje.
    A czy czasem nie masz nowych, fajnych fotografii ( bo przecież demonstrowałeś tu śliczne zbiory) do których mógłbyś „strzelić” chociażby krótki, literacki komentarz, czy opowiadanko?

    Polubione przez 1 osoba

    1. Póki co niewiele fociłem, ale zawsze mogę do tego wrócić. 😉
      Mam takie stare-nowe zdjęcie bunkra z czasów II woj. św. który znalazłem w kniei… kto wie, kto wie… może ten korek drogowy faktycznie w końcu popuści.

      Wróciłem też w to konkretne miejsce, żeby „upolować” dorosłego dzika – https://skowronpisze.com/2021/05/18/galeria-xii/ – lecz niestety to już przeszłość, gdyż ekipa budowlańcow zaatakowała betonowym klinem od strony autostrady, z hałaśliwą osuszarką gruntów, także dziki i wszystko inne, co tam było, uciekło.

      Jedyne ciekawe znalezisko to kleszcz raka wysoko na drzewie, może dwa, trzy metry nad ziemią… ciekawe skąd się tam znalazł… poniżej płynie rzeczka.

      Polubione przez 2 ludzi

      1. Jeśli raka upolował jakiś bardziej drapieżny ptak, to miał rację, że zostawił to coś trudniejszego do strawienia. O ile tak było. Może ta rzeczka kiedyś się podniosła i rak osiadł? Ciekawa historia, też warta opowieści.

        Polubione przez 1 osoba

  3. Zapewne zauważyłeś, że pisanie najlepiej wychodzi gdy są podniesione emocje, jak jest cisza, stagnacja, wtedy słowa nie przychodzą, więc może coś musi się wydarzyć, by porwało twoje myślowe zakręty 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Mnie się na przykład zdarzyło tak ostatnio, że stworzyłem trzy krótkie odcinki opowieści, ale kompletnie nie byłem z nich zadowolony, wręcz wyrzuciłem je do kosza… Potem to znaczy po Waszych komentarzach wyjąłem je z powrotem, a gdy doszła kolejna porcja wiedzy, no to wyciągnąłem z nich to, co mi się podobało i napisałem od nowa, trochę inaczej, trochę krócej, ale bardziej w sedno.
      Czy Tobie zdarza się, że tak właśnie nie podoba Ci się to co sama napiszesz? I tworzysz od nowa?

      Polubione przez 1 osoba

  4. Wprawdzie z racji wieku nie zajmuję się już zawodową twórczością, ale w przeszłości stosowałem prosty i skuteczny sposób. Oczywiście trzeba mieć plan nie tylko na pisanie całej książki, ale i na poszczególne fragmenty/rozdziały. Fragmenty uzupełniam szczegółami (fakty, anegdoty). Wyczekuję nie na na Wenę, bo ona jest kapryśna, ale na idealną porę na pisanie. Ta pora (Wena) może przyjść w dowolnej chwili, nawet w nocy, i wtedy mamy „charówę”, czyli logiczne i stylistyczne łączenie zdań, akapitów, kontekstów, albo i całych rozdziałów. Oczywiście „charówa” musi być skorelowana z rytmem dobowym, który jest różny, u mnie np. przypada na godz. 4-7 rano, czasem 14-15, w pozostałym czasie robię notki, rozwijam konteksty, itp., Bardzo pomaga czytanie innych lektur. Oczywiście epilog, a jeszcze bardziej pointa, pojawia sęe dopiero po napisaniu książki. Nie należy zakładać z góry, że dzisiaj napiszę 10 stron a jutro 12, itd., … bo można tygodniami nie napisać nic. Czasem jedno zdanie jest bardziej wartościowe od całej książki.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. U mnie z tym planowaniem to różnie bywa. Jak to powiedział kiedyś czarny charakter z kreskówki „mój plan był doskonały. Jak zawsze zawiódł człowiek” – i tego póki co zamierzam się trzymać, bo w zaistniałej sytuacji geopolitycznej przyszłość jawi się w co najmniej niepewnych barwach… wydaje mi się, że bardzo ważna jest elastyczność myślenia, bo życie pisze różne scenariusze.
      A jak to u Ciebie jest z planowaniem?

      Polubione przez 1 osoba

    1. Wygląda mi na to, że moc alkoholu powinna być odwrotnie proporcjonalna do wielkości utworu, a mianowicie mnie pomogło ostatnio piwo, ale tylko jako stabilizator, uskrzydlaczem bowiem okazały się Wasze komentarze, za które jestem Wam ogromnie wdzięczny.
      Dużo zdrowia dla Pana Poety!

      Polubione przez 2 ludzi

  5. Nie jest prosto doradzać, gdy samemu ma się kłopoty, by usiąść i pisać. 🙂
    Po zimie z małą ilością słońca, miejskim zgiełku i zanieczyszczeniach smogiem, mamy prawo odczuwać wiosenne zmęczenie. Myślę jednak, że przemęczony umysł słusznie zareagował na nadmiar pracy. Zwyczajnie powinieneś odpocząć, zażyć leśnych kąpieli, słonecznych wizyt w parkach, otulić się zielenią, czy ptasim świergotem… Dotlenienie powoduje obniżenie kortyzolu (hormon stresu) pod warunkiem wyłączenia telefonu, co zapewne będzie najtrudniejsze, czyli pełny luz i relaks.
    Zasyłam serdeczności

    Polubione przez 1 osoba

  6. Tyle się dzieje w świecie, że nie można mieć blokady, chyba, że pisze się książkę, to się więc zdarza brak weny. Nie jeden pisarz stanął w miejscu, że nawet używki nie pomagały!
    Ja mam bloga o codzienności i ta codzienność daje mi wiele tematów!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Używki to chyba tylko forma placebo, bo nie sądzę by komuś kiedykolwiek narkomania pomogła. Tak, z tego co czytałem to oczywiście pewne środki pomagają, ale jest to skuteczność krótkookresowa. Potem następuje wyniszczenie organizmu. Był taki pisarz Hunter S. Thompson, dziennikarstwo gonzo, i on właśnie ćpał na potęgę, a potem to opisywał, był jakby częścią opisywanych wydarzeń podkręconych delirycznymi wizjami. Niestety taki tryb życia sprawił, że w wieku 57 lat poczuł się kompletnie wypalony i strzelił sobie w głowę. Kto ćpa ten przegrywa.
      Jedna tylko rzeczy pozytywna z tego wynikła – mogę Ci polecić film na podstawie jego książki z Johnym Deppem „Las Vegas Parano”.
      Pozdrawiam Cię sagulo!

      Polubienie

        1. Może jeszcze trochę poplotkujemy?
          Przypomniałem sobie bowiem takiego oto pisarza – nazywał się Henry Miller i choć co prawda nie popełnił samobójstwa i miał szczęście w pieniądzach twierdził, że w miłości szczęścia nie ma za grosz, a w najsłynniejszej powieści „Zwrotnik raka” opisywał swoje przygody z… prostytutkami.
          Osobiście nie stosuję tej metody.
          Lubię rozmawiać, a podobno nawet mnisi marzą o skromnisi! 😉
          Wiosennie pozdrawiam!

          Polubione przez 1 osoba

  7. For me it’s been energy for writing. The subjects have been there for a long time now. The projects that I have been very excited about have been there. The wonderful expression that I know waits in my fingertips, desperate to be released into story, they have been there.
    Unfortunately the wine and women and work and fucking comfortable mediocraty has been there too.
    Time and energy, that’s all I need. I hope I can share more with you in the future too, friend.

    All the best, Woody.

    Polubione przez 1 osoba

  8. Blokada? Owszem, miewam okresy lenistwa, ale generalnie to jestem obowiązkowa, więc jak muszę (przynajmniej zawodowo) to lepiej-gorzej (gdy temat mi nie bardzo podchodzi) ale piszę. Natomiast bloga prowadzę hobbistycznie, w założeniu ma mi sprawiać przyjemność więc blokad nie miewam. Wena? U mnie bardziej liczy się warsztat, choć oczywiście dobry pomysł, to połowa sukcesu. Kiedy go nie mam to po prostu siadam do kompa i zaczynam pisać a „historia” jakoś sama się rozwija. Życzę Ci Piotrek aby opuściła Cię ta „niemoc twórcza” i wiosennie pozdrawiam 😉

    Polubione przez 1 osoba

  9. Oczywiście, choć w głównej mierze przez to, że zajęłam się zawodowo jogą.Wiem o czym chcę pisać, o czym będzie kolejna książka, już mam bohaterów, tylko czasami człowiek chce odpocząć. Ale dziś, ponownie powróciłam do pisania. Na wszystko widocznie jest czas 😄

    Polubione przez 1 osoba

    1. PS: niektórzy twierdzą, że cierpienie rodzi sztukę i doszedłem do wniosku, że to prawda, że umiarkowane jego dozy wzmagają moce twórcze. Kiedyś jedna pani psycholog powiedziała, że u niej osobista klęska to budowanie empatii, a u pisarza… materiał na opowieść.
      Oczywiście jedno z drugim jest powiązane, bo akt twórczy też wymaga pewnych doz empatii, tylko są one inaczej przekierowane. Inna jest forma wyrazu, bo u psychologa tworzywem jest drugi człowiek wprost, pomiędzy nimi toczy się rozmowa… dzieło sztuki to taka odroczona rozmowa (metaforycznie rzecz ujmując), a nawet bardziej inspiracja do niej…

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: