28. Pociąg do przeszłości / a train to the past

Stefan otworzył piwo bezalkoholowe Warkę Radler, ciemne cytrynowe.

Przeczytawszy zapiski intymne swego młodszego brata doszedł do wniosku, że to nic innego jak autoportret paranoiczny.

W niedzielę odwiedził swą rodzinną miejscowość Alwernię, niestety pociąg do przeszłości odjechał. Na nieczynnych torowiskach melancholii odnalazł jedynie jadowite żmije wspomnień.

Nie pozostało mu nic innego, jak tylko spacer na łonie przyrody.

Kto nie ma w głowie ten ma w nogach – skonstatował. – Głową muru jednak nie przebiję…

Zobaczył stado dzików buszujących w zaroślach.

Nogami też muru nie przebiję – myślał sobie idąc dalej jakby nigdy nic. – Przydałaby się potężna moc uderzeniowa…

W drodze powrotnej do Krakowa słuchał albumu Judas Priest „British steel”.

W mieszkaniu nakarmił kotkę.

  • Miau!

Zasypiając usłyszał w głowie głos Honoraty:

  • Chyba jestem tradycjonalistką, ale bałwan powinien mieć rondel na głowie.

Na myśl o guzikach na balkonie nieżyjącej kobiety w oku mężczyzny zatańczyła łza.

Zasnął.

Dzwoniąca komórka wybudziła go, gdy było już ciemno.

Wypełzł z łóżka, odnalazł telefon i zobaczył, że dzwoni była teściowa.

  • Wszystko w porządku? – rzekł odebrawszy.
  • Tak… nie… chyba…
  • Co się stało?
  • Sandra dźgnęła mnie nożem. Na szczęście jest już w szpitalu psychiatrycznym.

Cisza.

  • Lekarze założyli mi kilka szwów – ciągnęła kobieta. – Sandra miała kolejny atak psychotyczny.
  • Najważniejsze, że nic ci się nie stało… że żyjesz.
  • Chciała mnie zabić…

Szloch w słuchawce.

  • Przykro mi. Rozumiem. Tam będzie jej lepiej.

Później rozmawiali już o innych sprawach, nieco mniej dołujących i bardziej przyziemnych.

Potem Stefan położył się do łóżka, ale nie mógł zasnąć do rana.

Wyruszył do pracy, jak co dzień.

Miał dziwnie dobry humor.

Spojrzał na blondynkę o nienaturalnie dużych ustach, uśmiechnął się i wręczył jej przesyłkę.

Duże usta, głowa pusta – pomyślał.

Radiowe wiadomości podały, że zeszłego dnia dwie chore psychicznie kobiety obezwładniły strażników i uciekły ze szpitala.

  • Jedzie pan na wakacje? – zagaiła klientka rozpakowująca przesyłkę.
  • Nie, w tym roku nie.
  • Dlaczego?
  • Zbieram na nowy samochód i laptop.
  • Wszystko w porządku – rzekła obracając w dłoniach malusieńką umywalkę.- Powodzenia podczas zbierania.

Odszedł bardzo zadowolony uzyskawszy napiwek w wysokości pięćdziesięciu złotych.

Dniówka dobiegała końca – pozostało mu jeszcze dwóch adresatów.

Zaczął rozmyślać o zeszłorocznych wakacjach nad Bałtykiem.

Zamówił kawę na Orlenie, zamknął oczy i ujrzał pod powiekami wzburzoną kipiel. Nie zobaczył jednak ludzi, ci go otaczali na co dzień i miał ich dość – oczy wspomnień oparły się na chłapowskim klifie i miriadach jaskółek tłoczących się u wylotów tuneli wydrążonych w prawie pionowej, spękanej ścianie.

Westchnął.

Opublikowane przez skowron pisze / skowron writes

małą cząstka mnie / little part of me

31 myśli w temacie “28. Pociąg do przeszłości / a train to the past

    1. Zaiste! Pamiętam jak zwróciłeś/zwróciliście mi uwagę, że na mojej liście ulubionych piosenek nie ma w ogóle Judas Priest. Tam miałem fazę Rammstein. Postanowiłem to nadrobić i posłuchać znowu tak zwanych Dżudasów, których obrabiałem już niemiłosiernie w czasach szkolnych 😉
      „Brytyjska Stal” to jest to!
      Pamiętam też, że „Painkiller” zajebiście mi się podobał 🙂
      Macie ulubioną płytę tego zespołu? 🙂

      Polubione przez 1 osoba

      1. Przede wszystkim „British Steel”, trochę mniej „Defenders of the Faith”. Przez 50 lat nagrali wiele albumów, często nierównych, stylistycznie różnych, ale z większości można wyłuskać perły pokroju: „Ripper”, „Delievering the Goods”, „Electric Eye”, „Ram it Down”, „Night Crawler”, czy „Bullet Train”. Pozdrawiamy 🙂

        Polubione przez 1 osoba

  1. Najbardziej to mi się podoba pięćdziesięciozłotowy napiwek. Gdybym miała zagwarantowane takie w umowie pomyślałabym o przekwalifikowaniu się 😀 Najmniej bezalkoholowe piwo i jadowite żmije wspomnień na nieczynnych torowiskach melancholii. Jedno i drugie jest dla mnie bez sensu 😉

    Polubione przez 2 ludzi

            1. Ale jest jednak i coś poza tym – szalenie miło mi się zrobiło, gdy pamiętałaś o moich imieninach. Odpalam komórkę o poranku i zaglądam na bloga, a tu taka niespodzianka… trochę mnie nawet wtedy zatkało. Nie wiedziałem czy mam dziękować czy nie. Ostatecznie dałem polubienie, bo tak jakoś pod tą galerią wyszło, że tylko polubienia dawałem 🙂

              Polubienie

              1. Cieszę, się że udało mi się sprawić Ci niespodziankę 🙂 Nie ryzykowałam za wiele, bo imieniny Piotra są raz do roku. Nie sposób o nich zapomnieć, bo po pierwsze (i nie najważniejsze) to także imieniny Poznania, któremu patronują Piotr i Paweł, a po drugie co dla mnie najważniejsze, to imię nosi mój syn 🙂

                Polubione przez 1 osoba

                    1. Przyznam szczerze, że w tej chwili zostawiłaś na moim blogu 62 komentarze – tyle samo, co Baśka ze stopociechblog, tylko że ona chyba zrezygnowała chwilowo z blogowania co stawia Was exequo na pierwszym miejscu pod względem ilości

                      Polubienie

                    2. Prowadzisz ranking komentujących? Nigdy bym na to nie wpadła 😀 Nie mogę Ci powiedzieć, na jakim miejscu Ty plasujesz się wśród moich, ale niewątpliwie jest to bardzo wysoka pozycja 😉 Również miłego weekendu 🙂

                      Polubione przez 1 osoba

                    3. Przyznam szczerze i otwarcie, że nie prowadzę takiego rankingu – robi to za mnie wordpress. W zakładce „statystyki” a w niej „trendy” wyświetla mi takie różne podsumowania, w tym chyba sześć osób z topową ilością komentarzy. Pewnie też masz taką zakładkę i umieram z ciekawości, żeby się dowiedzieć czy gdzieś tam figuruję 🙂

                      Polubienie

                    4. Nie mogłam dopuścić do tego, żeby ciekawość Cię unicestwiła, więc sprawdziłam 🙂 Jesteś drugi, mam nadzieję, że „srebro” Cię satysfakcjonuje 🙂

                      Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję cienie wiatru, że jesteście 🙂
      Teraz w Chłapowie faktycznie nie ma aż tak wielu jaskółek, mam po prostu skłonność do hiperbolizacji. Ale Stefan w 2019stym miał 35, teraz 37 albo i bliżej czterdziestki więc kto wie, może on wspomina swoje dzieciństwo? 🙂 🙂

      Polubienie

  2. Obrazy, które tworzysz, zostają pod powiekami. Może najmniej: jadowita żmija wspomnień, ale i ona mija, jak to żmija.
    Oczy wspomnień z Chłapowa zanotowałyby w pamięci setki parawanów, a nie jaskółek. Można obejść każdy mur, szkoda głów.
    Alwernia mnie urzekła zielonością, sympatią mieszkańców, spokojem i przyciszeniem.
    Serdeczności

    Polubione przez 1 osoba

    1. Chłapowo w sierpniu zeszłego roku bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło praktycznie pustymi plażami, ale o tej porze roku ryzyko niepogody jest jednak dużo większe, chociaż można mieć łut szczęścia, bo znajomy opowiadał o tym, jak to właśnie przyjechawszy tam na jesień usłyszał, że trafił oto na najlepszą pogodę w całym roku.
      Pozdrawiam… Asiu bez pukania? :3

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: