17. Fabryka chmur / cloud factory

Cały rok 2020 Stefan spędził w separacji.

Jego żona zostawiła go dla młodszego dlatego, że był bezpłodny.

Najbardziej bolało go, gdy znalazł jej zdjęcie na portalu dla prostytutek… i ich klientów.

Pił „rżniętą kurwicę”, którą dostał od teściowej, żeby nie zwariować…

Miał też inny problem…

Stefan za wszelką cenę nie chciał otwierać prezentu, choć go kusiło. Przypłacił to bezsennością, którą z kolei chciał zaleczyć „grą o tron” – obejrzał jednym cięgiem trzy sezony. Nie pomogło.

Zaczął nawet tęsknić za Anuncjatą Smok, udał się więc do jej rodzinnego miasta Rybnika, na spacer nad jeziorem.

Przystanął i delektował widok fabryki chmur górującej nad taflą wody.

Poczuł wreszcie senność i zaczął wracać autem do domu – ukochanym Peugeotem 407 SW w kolorze musztardowym, z przeszklonym dachem, wielkim bagażnikiem i wyjętymi tylnymi fotelami, doskonałym do poznawania nowych ludzi.

Po drodze zamówił lody u prostytutki stojącej w lesie w Katowicach.

Czuł, że wreszcie zaśnie!

***

– Dosyp ziarna wyobraźni! – zawołał ekspres do kawy marki Nivona za siedem tysięcy.

Stefan nie spał od siedemdziesięciu dwóch godzin – była to jego ulubiona liczba.

Trzy doby – tyle ile Jezus przeleżał w grobie.

A może były to trzy dni bez jednej nocy?

Stefan zatoczył się do kuchni i wysypał śmieci na podłogę.

Wziął ostry nóż i rozciął folię otaczającą sześcienną paczkę. Przy okazji pokaleczył palce i krew zaczęła spływać na parkiet.

Wewnątrz przesyłki tkwiła kartka zapisana czerwonym drukiem:

„w piekle jest mi bardzo dobrze.

Twoja babcia, ta, która molestowała Cię w dzieciństwie”.

Stefan podniósł kartkę, zmiął i odrzucił.

Na dnie pudełka spoczywał zgniły szczur.

Mężczyzna wrzasnął i stracił przytomność.

Stał oto przed mauzoleum Szembeków w Porębie Żegoty.

Szła ku niemu naga, młoda i piękna kobieta z naszyjnikiem.

Bose stopy sunęły pośród wilgotnych liści.

Stefan otworzył oczy. Mieszkanie cuchnęło zgnilizną.

Mężczyzna zapakował „prezent” do worka na śmieci, pojechał zakupić kanister benzyny i wyruszył do lasu… spalić przeszłość.

fotki mojego autorstwa / photos by me

Stefan spent the entire year 2020 separated.

His wife left him for the younger one because he was sterile.

It hurt the most when he found her picture on the prostitute portal… and their clients.

He drank the „cut whore” he got from his mother-in-law so as not to go crazy …

He also had another problem …

Stefan at all costs did not want to open the gift, although he was tempted. He paid for it with insomnia, which, in turn, he wanted to heal with „Game of Thrones” – he watched three seasons in one go. Did not help.

He even started to miss Anuncjata Smok, so he went to her hometown of Rybnik, for a walk by the lake.

He paused and enjoyed the sight of the cloud factory towering over the water.

He felt sleepy at last and started driving home – his beloved mustard-colored Peugeot 407 SW with a glass roof, large trunk and rear seats removed, perfect for meeting new people.

On the way, he ordered ice cream from a prostitute standing in a forest in Katowice.

He felt that he was finally falling asleep!

***

– Put some seed of your imagination! – Cried the Nivona coffee machine for seven thousand.

Stefan hadn’t slept in seventy-two hours – that was his favorite number.

Three days – as long as Jesus lay in the tomb.

Or were it three days without one night?

Stefan stumbled into the kitchen and dumped garbage on the floor.

He took a sharp knife and cut open the foil surrounding the cubic package. He cut his fingers on the occasion and blood began to flow onto the floor.

Inside the package there was a piece of paper written in red:

“I feel very comfortable in hell.

Your grandmother, the one who molested you in your childhood. „

Stefan picked up the piece of paper, crumpled it, and tossed it.

A rotten rat rested at the bottom of the box.

The man screamed and passed out.

He was standing in front of the Szembek mausoleum in Poręba Żegota.

A naked, young and beautiful woman with a necklace was walking towards him.

Bare feet glided through the damp leaves.

Stefan opened his eyes. The apartment smelled of rot.

The man packed the „gift” into a garbage bag, went to buy a can of gasoline and went to the forest … to burn the past.

Opublikowane przez skowron pisze / skowron writes

małą cząstka mnie / little part of me

19 myśli w temacie “17. Fabryka chmur / cloud factory

  1. Wyobraźnia niezwykła, świat fantastycznych wydarzeń, a język ciekawy.
    Zastanawia mnie tylko myśl, czy mogłabym żyć z sobowtórem, bowiem można zdarzenia pomylić z osobami.
    Serdeczności

    Polubione przez 3 ludzi

  2. Te kompulsywne zachowania Stefana zaczynają być męczące 😦 A rozliczanie się z przeszłością za pomocą ognia w lesie to co najmniej niefortunny pomysł 😦 Nie promujemy zachowań nagannych 😛

    Polubione przez 2 ludzi

  3. For all Stefan’s problems and failures, still, his bouts of positivity for the future, moments of sensitive care, erratic activity and even his penchant for ancient ceremonial ritualism, can be related to and enjoyed by the most
    well-balanced and mature readers.
    At times he has certainly reacted to pain and confusion with more grace and resolve than I might have mustered in the same circumstances.
    Happy new year skowron and all the best to you mate.

    Polubione przez 1 osoba

  4. dobry pomysł , z tą utylizacją przeszłości (przeszłość niszczy teraźniejszość)…ale mam nadzieję, że spali tylko „przeszłość” a nie kawał lasu ( taka ilość benzyny!!!) 🙂 …Fajne zdjęcia. W Rybniku byłam tylko raz , ale ten widok znam dobrze , gdyż zrobiłam sobie wycieczkę rowerowa wokół niego…

    Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

<span>%d</span> blogerów lubi to: