4. ZOO

– Cały parking wolny a pan musiał zaparkować w ten sposób!

Witajcie w Polsce, kurwa mać – pomyślał Stefan. – Tu nie ma dnia, żeby ktoś nie spróbował cię poprawiać albo nie narzekał.

Ciśnienie za niskie, ciśnienie za wysokie, w maskach, bez masek… noż kurwa!

Na domiar złego w drodze od McDonalda do auta oblał się kawą.

Wyglądało na to, że odwiedzi wrocławskie ZOO z brązową plamą na koszuli.

Nie miał już nawet sił przeklinać – był w końcu na urlopie!

Nareszcie, pierwszy wolny tydzień od…

Nie pamiętał.

Pociągnął łyk gorącego napoju i zamilkł.

Życie to dźwięk – gdy zamilkniesz zaczynasz je słyszeć.

Od tej kawy szło już jak po maśle.

ZOO a w szczególności Afrykarium, w którym zawitał pierwszy raz, prezentowało się zacnie.

Rekiny, krokodyle i żadnych tłumów. Wybrał poniedziałek, żeby uniknąć niedzielno-Covidowej paranoi.

Miał po prostu dzień doskonały – i jeszcze wieczorna wisienka na torcie.

Pędząc autostradą A4 poczuł apokaliptyczne parcie na pęcherz. Z racji braku lepszych perspektyw zjechał na parking dla TIRów i zacumował pomiędzy dwoma ogromnymi pojazdami po czym pomknął w krzaki oddać mocz.

Gdy ciśnienie opuszczało jego podbrzusze i doznawał coraz większej ulgi usłyszał, że „dzieci to zakała ludzkości”, a po tym nastąpiło plaśnięcie i zabrzmiał płacz dziewczynki.

Stefan spojrzał przez ramię.

Jakiś wytatuowany łysol i kark przy okazji coś wykrzykiwał po czym podbił prawe oko swojej kobiecie.

– Pokażę wam jak należy traktować mężczyznę! – ryknął łysol.

Stefan zapiął rozporek i ruszył w stronę auta. Przystanął. Dochodziło go coraz to nowe odgłosy szamotaniny.

„Stul pysk” i „kurwa pusta” sprawiły, że Stefan zaczął drżeć.

Otworzył bagażnik, wyciągnął klucz do śrub, obszedł TIRa i trzasnął łysego prosto w obojczyk.

Chrup i AUA!

Kulturysta amator padł na kolana.

Drugi cios spadł po prawej na kolejny obojczyk.

Dziewczynka i jej matka zamilkły, a łysol padł na asfalt i zaczął drzeć się w niebogłosy.

Stefan zrobił w tył zwrot, wsiadł do auta i odjechał w promieniach zachodzącego słońca.

Mógł teraz wspominać te wspaniałe egzotyczne stworzenia, ryby i hipopotamy, kotiki i pingwiny, a także matkę i córkę, które – miał nadzieję – uratował.

– Reszta w waszych rękach – powiedział sam do siebie parkując pod domem.

Photo by Valdemaras D. on Pexels.com

– All parking free and you had to park like this!

Welcome to Poland, goddamn it, Stefan thought. – There isn’t a day here when someone doesn’t try to correct you or complain.

Pressure too low, pressure too high, masks, no masks… FUCK!

To make matters worse, he was splashed with coffee on the way from McDonald’s to the car.

It looked like he would visit the Wrocław Zoo with a brown stain on his shirt.

He didn’t even have the strength to curse anymore – he was on vacation after all!

Finally, the first free week since …

He didn’t remember.

He took a sip of his hot drink and paused.

Life is a sound – when you are silent, you start to hear it.

This coffee was running smoothly.

The zoo, and in particular the Africarium, where he first visited, looked good.

Sharks, crocodiles and no crowds. He chose Monday to avoid the Sunday Covid paranoia.

He just had a perfect day – and an evening icing on the cake.

Rushing along the A4 motorway, he felt an apocalyptic pressure on his bladder. Due to the lack of better prospects, he drove to the truck parking lot and moored between two huge vehicles and then ran into the bushes to urinate.

As the pressure left his abdomen and he felt more and more relief, he heard that „children are the infestation of mankind”, followed by a slap and a girl’s cry sounded.

Stefan looked over his shoulder.

Some tattooed bald head and neck shouted something and then blackened his woman’s right eye.

– I’ll show you how to treat a man! The bald man roared.

Stefan zipped up his fly and headed for the car. He paused. He was hearing new sounds of scuffling.

„Shut up your mouth” and „fucking empty” made Stefan tremble.

He opened the trunk, took out the wrench, walked around the truck and slammed the bald man right into the collarbone.

Crunch and AUA!

The amateur bodybuilder fell to his knees.

The second blow hit another collarbone on the right.

The girl and her mother fell silent, and the bald man fell on the asphalt and began to scream in the sky.

Stefan turned back, got into the car and drove away in the rays of the setting sun.

He could now remember those wonderful exotic creatures, fish and hippos, cats and penguins, and the mother and daughter he hoped he had saved.

„The rest is in your hands,” he said to himself as he parked outside the house.

Opublikowane przez skowron pisze / skowron writes

małą cząstka mnie / little part of me

79 myśli w temacie “4. ZOO

  1. Hello Skowron, I am happy and sorry to inform you that I nominated you for a Liebster Award. Happy because you deserve it, and sorry because it requires you respond to some questions posed to you. However, I was so generous I only asked three questions out of a total of ten. See!

    Polubione przez 4 ludzi

    1. Rzeczywiście, sytuacja ciężka, lepiej mieć w życiu szczęście i nie trafić na coś takiego, a gdy już trafimy… Mózg ludzki działa na dwa sposoby w sytuacji zagrożenie – uciekaj albo walcz – a przynajmniej nasz gadzi mózg. Czasami też po prostu nie ma czasu na zastanowienie gdy dzieje się coś naprawdę poważnego dookoła nas…
      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam 🙂 🙃

      Polubione przez 2 ludzi

    1. Hłe hłe dokładnie 🙂
      W sumie muszę wreszcie pokusić się o opis postury Stefana, bo nie ukrywam, że jakiś jego zarys w mych myślach występuje, ale ja chyba wolę odsłaniać historię po kawałku, tak i napięcie jest większe i… chyba inaczej po prostu nie potrafię 🙂 🙃
      Bo być może to nie ja piszę tylko tekst pisze mnie 😛
      Dziękuję i pozdrawiam! 😛

      Polubione przez 3 ludzi

  2. Największą rolę odegrał klucz, stąd wniosek, że należy go zawsze ze sobą wozić. Albo inny podobny sprzęt przydatny w określonej sytuacji. Stefan – BRAWO! Prawdziwy facet! Tylko – czy matka z córką rzuciły się ratować pana i władcę czy rzuciły się, żeby go dobić… ?

    Polubione przez 5 ludzi

    1. Anno – też zadałem sobie to samo pytanie. Często słyszę o tym jak osoby bite i poniżane są jednocześnie związane ze swoim katem na śmierć i życie, co nie do końca rozumiem.
      Może po prostu nie mają dokąd pójść?

      Pytanie w opowieści zostało otwarte 🙂

      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam!

      Polubione przez 3 ludzi

        1. Hmmm…
          Te utrwalone z dzieciństwa schematy ciężko przewalczyć, ale może jest to swego rodzaju ewolucyjne zabezpieczenie?
          Nie możemy zbyt łatwo stać się kim chcemy, ale musimy do tego z uporem i świadomie dążyć…
          Dzięki Ci Anno za komentarz, czekam już na Twój kolejny odcinek opowieści o Dorocie i rodzince 🙂

          Polubione przez 3 ludzi

          1. Na pewno musimy dążyć i się nie poddawać. Można też robić coś po cichu, z całej duszy ale się nie afiszować do ukończenia dzieła, bo łatwo można ulec zniechęceniu słuchając „dobrych rad” otoczenia. Choćby i życzliwego, ale nieświadomego naszych prawdziwych potrzeb.
            Pozdrowienia 🙂

            Polubione przez 2 ludzi

            1. Brzmi.. bohatersko. Choć myślę, że bohater mógłby zrobić więcej dla ofiar. Bardzo pomógł, zareagował, obronił. Ale pozostawienie ich z pobitym oprawcą.. myślisz, że kobieta z syndromem sztokholmskim (chyba tak to sie nazywa ;)) zostawi pobitego oprawcę i odjedzie z dzieckiem ich samochodem? A może nie ma prawka? Powinien zadać jeszcze kilka ważnych pytań i upewnić się, czy na pewno może je tam z nim zostawić..

              Polubione przez 2 ludzi

              1. Nie wiem, nie wiem, trudne pytania zadajesz.
                Wiem jedno – chęć zmiany czy poprawy stanu rzeczy musi wyjść od osoby poszkodowanej.

                A my tu dyskutujemy o sytuacji hipotetycznej, choć podejrzewam, że takie zdarzenia mają miejsce. Pewnie różnie to bywa.

                Fajnie, że chociaż wyszło bohatersko – nie chciałem ze Stefcia zrobić mendy 🙂

                Polubione przez 1 osoba

                1. Może wskazane i podyskutować o sytuacji hipotetycznej, by chociaż.. też hipotetycznie 😉 dojść do konstruktywnych wytycznych zachowań w ewentualnych (oby nie) realnych zdarzeniach..

                  I tu przypomniały mi się sceny z „Misia”.. Jest tam kilka wspaniałych „A gdyby…”. ;D

                  Zdecydowanie nieobojętny i reagujący Stefcio bohater 🙂 ♡

                  Polubione przez 3 ludzi

  3. Takie parkowanie to rzecz nagminna, niestety.
    Obawiam się, że ani łysol, ani żona nie wykorzystają całej sytuacji jak należy, a gdyby bohater został tam dłużej , to i od żony łysola doczekałby się pretensji…to nie czarnowidztwo, raczej życie…

    Polubione przez 6 ludzi

  4. Stefcio bohater ma wyraziste rysy, tło leśnego ZOO dodaje zwwierzęcego uroku, scenka z horrorem osadzona na pierwszym planie, wartka akcja z dialogami… Czyta się smakowicie….
    Serdeczności zasyłam

    Polubione przez 5 ludzi

  5. I’m reminded of goldengate, a novel in poetry by vickram Seth. I’m curious if you’d read that. This above is saying it’s better cast in lyric.

    Careful that’s not

    Childhood’s Mem’ries fries not burnt but crisp
    Aren’t today’s mc-d’s damnit mcdouble
    And during my piss more bullshit not bliss
    Baldy blacks her eye „treat a man!” Trouble
    off life’s resting bench to the car and wrench
    I do not want her nor mistreatment’s stench
    So it’s one not done two down goes that clown
    And do now what’s true mosey out of town.
    Mask it or casket or shall I breathe free
    Always the pressure which way oh which right
    Yum! Fast-food Ass’wich failure of a bite
    Another stunner picks the jerk, not me
    And as he plays thee you need your saving
    swing saianara and I am leaving

    Polubione przez 5 ludzi

  6. – Cały parking wolny a pan musiał zaparkować w ten sposób!

    Witajcie w Polsce, kurwa mać – pomyślał Stefan. – Tu nie ma dnia, żeby ktoś nie spróbował cię poprawiać albo nie narzekał.

    Ciśnienie za niskie, ciśnienie za wysokie, w maskach, bez masek… noż kurwa!

    Na domiar złego w drodze od McDonalda do auta oblał się kawą.

    Wyglądało na to, że odwiedzi wrocławskie ZOO z brązową plamą na koszuli.

    Nie miał już nawet sił przeklinać – był w końcu na urlopie!

    Nareszcie, pierwszy wolny tydzień od…

    Nie pamiętał.

    Pociągnął łyk gorącego napoju i zamilkł.

    Życie to dźwięk – gdy zamilkniesz

    I have been grateful to honour you nominationing for the Great Achiever Mahasiddhi Blogger Award cause of your awesome post. For details: https://kamalsbloggingcafe.wordpress.com/2020/08/08/great-achiever-mahasiddhi-blogger-award-gamba/. Please help spread PEACE & Promote SAVE ENVIRONMENT through this small step. Thanks a lot.🙂🙂🙂🙏

    Polubione przez 3 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: