3. Sto martwych ptaków / one hundred dead birds

Wdycham ciemność, wydycham światło – pomyślał Stefan. – Jak w medytacji tybetańskiej, tylko na odwrót.

W mroku strychu jego oddech rozświetlany czołową latarką dawał kłęby jasnej pary zupełnie, jakby uchodziła z niego jasność.

Pracował, montował kocioł gazowy i potrzebował zajrzeć do komina, ale najpierw zwiedzał – prawdziwy turysta.

Snop blasku odsłaniał metr po metrze cmentarzysko pisklaków najróżniejszych gatunków. A może były to mumie osobników dorosłych?

Przeważał jeden rodzaj. Wszystkie egzemplarze stanowiły kości jedynie częściowo obleczone skórą i piórami.

Dookoła płyty strychu, w najniższej części dachu, tuż nad szczeliną wpuszczającą lekkie światło z zewnątrz i odrobinę świeżego powietrza – tkwiły gniazda utkane z siana, wsparte na poziomym obelkowaniu.

Odnalazł też w kącie szczątki gniazda szerszeni z plejadą martwych owadów.

Poczuł się dziwnie – w zeszłym roku delektował tajemne życie ptaków, a w owej chwili, na poły symbolicznie odkrywał cmentarzysko przeszłości.

Lubił metafory. Pozwalały określić życie. Usystematyzować.

– Mroczny eskapizm – szepnął.

– Ekwilibrystyka cienia – dodał głos jego brata.

Stefan powiódł wzrokiem dookoła – był sam.

A jednak miał niewidzialnego przyjaciela. Wielkiego brata, smoka w roku szczura.

Na wspomnienie strychów i piwnic, które razem zwiedzali, zakręciła mu się w oku łezka.

Pewnego dnia, na Nowej Hucie, w piwnicy domu wampira – taksówkarza, gdzie unosiła się duszna woń sadzy – czarne ściany – i drzew iglastych zmagazynowanych w jednym z pomieszczeń, Stefan powiedział, że zaproponował pewnej dojrzałej acz samotnej blond mamuśce z Warszawy, Uli, tysiąc złotych za noc i się zgodziła.

Narzekała na swojego starego – okazało się, że ojca.

Stefan ostatecznie nigdy do niej nie pojechał.

– Tylko psychopaci czerpią z życia cząstkę współmierną do energii, którą w nie włożyli – odparł ze zwykłą sobie trafnością jego młodszy brat.

Strychy i piwnice się zmieniają, lecz mrok i światło w człowieku wciąż są te same.

I niektóre ptaki naszego życia po prostu muszą umrzeć.

Stefan wspomniał moment, w którym zadzwonił do starszawej Uli. Usłyszał w słuchawce głos zachrypniętej wiedźmy, tak różny od obrazka, który tworzyła w internecie. Tyle mu wystarczyło.

Mężczyzna wrócił wreszcie do skupienia na pracy.

Wyszedł na komin, otwierając uprzednio klapę w dachu, i powiódł wzrokiem dookoła. Miał to szczęście, że oglądał okolice z góry i z dołu, czasami też od środka. Odwiedzał setki, a może i nawet tysiące domów, poznawał mieszkańców, czasami towarzyszyła im śmierć.

Miał świetną pamięć do twarzy i szybko łapał kontakt – od słowa do słowa, zwykle przy kawie, rozmawiali niemal o wszystkim. Często ludzie zdradzali mu sekrety – o lękach, poronieniach i innych, najdziwniejszych przypadłościach. Nie wiedział dlaczego ludzie go lubią.

Lubił piękno, kochał ludzi – może po prostu to wyczuwali.

***

Mężczyzna – pomyślał Stefan – nim znajdzie partnerkę życia, spotyka co najmniej sto kobiet, które potencjalnie mogły być matkami jego dzieci.

– A jeśli tak – szepnął. – To sto martwych ptaków, a w moim przypadku… Wszystkie martwe ptaki tego świata. – Nigdy bowiem nie odnalazł tej jedynej, a szukał długo i poznał wiele.

Tej nocy nie mógł zasnąć. Oblepiła go bowiem nicość – przedziwny opar niepokoju.

Photo by JJ Jordan on Pexels.com

I breathe in the darkness, I breathe out the light – Stefan thought. – As in Tibetan meditation, just the opposite.

In the darkness of the attic, his breath, illuminated by a headlamp, gave puffs of bright vapor, as if he was losing light.

He was working, he was installing a gas boiler and he needed to look into the chimney, but first he visited – a real tourist.

The beam of light revealed the graveyard of hatchlings of all kinds, meter by meter. Or were they mummies of adults?

One type prevailed. All the specimens were bones only partially covered with leather and feathers.

Around the attic slab, in the lowest part of the roof, just above the gap that let in light from the outside and a bit of fresh air – there were nests woven of hay, supported by horizontal beams.

He also found in the corner the remains of a hornet’s nest with a galaxy of dead insects.

He felt strange – last year he was savoring the secret life of birds, and at that moment, half symbolically discovering the burial ground of the past.

He liked metaphors. They allowed him to define life. Systematize.

„Dark escapism,” he whispered.

„Shadow acrobatics,” his brother’s voice added.

Stefan looked around – he was alone.

Yet he had an invisible friend. Big brother, dragon in the year of the rat.

The memory of the attics and cellars they visited together made his eyes tear.

One day, in Nowa Huta, in the basement of a vampire’s house – a taxi driver, where there was a suffocating smell of soot – black walls – and conifers stored in one of the rooms, Stefan said that he had offered a mature but lonely blonde mum from Warsaw, Ula, a thousand zlotys for the night and she agreed.
Stefan never went to her in the end.

„Only psychopaths get a fraction of life commensurate with the energy they put into it,” replied his younger brother with usual aptness.

Attics and basements change, but the darkness and light in a person are still the same.

And some birds of our lives just have to die.

Stefan recalled the moment when he called the elderly Ula. He heard a hoarse witch’s voice in the earpiece, so different from the picture she had created on the internet. That was enough for him.

The man finally returned to focus on his work.

He stepped onto the chimney, previously opening the hatch in the roof, and looked around. He was lucky to see the area from above and below, and sometimes from the inside. He visited hundreds, maybe even thousands of houses, got to know the inhabitants, sometimes they were accompanied by death.

He had a great memory for face and was quick to contact – word to word, usually over coffee, they talked about almost everything. People often told him secrets – about fears, miscarriages and other, weird, ailments. He didn’t know why people liked him.

He liked beauty, he loved people – maybe they just felt it.

***

A man, Stefan thought, before finding a life partner, he meets at least a hundred women who could potentially be mothers of his children.

„And if so,” he whispered. “That’s a hundred dead birds, and in my case… all the dead birds of this world. – For he never found the one, and he searched for a long time and got to know a lot.

He couldn’t sleep that night. For nothingness clung to him – a strange mist of anxiety.

Opublikowane przez skowron pisze / skowron writes

małą cząstka mnie / little part of me

52 myśli w temacie “3. Sto martwych ptaków / one hundred dead birds

  1. Po pierwsze: czemu akurat Stefan?!

    Pod balkonem mojego dawnego domu co roku gołębie wiły gniazdo. Mogłam obserwować, jak dorastają młode. Tego roku, gdy Starszy walczył o życie w szpitalu (miał wtedy 14 lat), w gnieździe zobaczyłam szkielety mamy i jej piskląt i nie był to omam. Okropne wrażenie.

    Skowron, jak już szukasz matki swoich dzieci, to „miej serce i patrzaj w serce” 😉 Takim „wzrokowcom” sprzyja los.

    Polubione przez 4 ludzi

    1. Szarabajko – witaj!

      Wymyśliłem Stefana jakieś trzynaście lat temu i myślę, że to imię jest dobre jak każde 🙂

      Mam nadzieję, że z Twoim synem już wszystko dobrze!

      Dziękuję za radę na końcu komentarza!

      Życzę dużo zdrowia!

      Polubienie

  2. Oglądanie świata z góry, z dołu, czy od środka jest interesujące pod warunkiem, że ogląda go człowiek z wyobraźnią. Taki to nawet może bez szkła powiększającego zobaczyć, co piszczy w kominie. Stefan jest ciepłym, intrygującym mężczyzną, dlatego takie nim zainteresowanie.
    Serdeczności zasyłam

    Polubione przez 4 ludzi

  3. Miłość nalazłam w czasie, gdy się jej najmniej spodziewałam . Była inna, niż mi się wcześniej zdawało. Życie jest niespodzianką, nie należy naciskać, an zbytnio przejmować się mrokiem. Zawsze gdzieś za nim pojawia się jasność. Miłego dnia 🙂

    Polubione przez 4 ludzi

  4. No proszę, co człowiek to inny odbiór 🙂 I to jest fajne. Mnie zastopowały martwe ptaki i wyobraźnia pozostała przy tym koszmarze. Wiem, że są ciemne strony życia, ale nie chcę ich zatrzymywać nawet myślą.
    Życzę Stefanowi powodzenia w szukaniu szczęścia. Ciebie pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 5 ludzi

  5. Tak, na fotce zimorodek prawdziwy. On nie umiera na strychu.On wie, że na strych często łatwiej wejść niż wyjść, ale przecież są ptaki, które lubią i strychy,i poddasza. I umierają, tam gdzie ich gniazda. Może tak musi być? Chyba są gorsze koszmary, Pozdrów Stefana, gdziekolwiek teraz jest i czegokolwiek szuka.

    Polubione przez 4 ludzi

    1. Widzę, że nie masz współczucia dla tego, bądź co bądź, fikcyjnego pana 🙂
      Mówisz i masz – myślę, że w kolejnym tekście ktoś powie do niego „dzieci to zakała ludzkości”.
      Ciekawe, co odpowie – sam jeszcze nie wiem 🙂
      Jakieś pomysły?

      Pozdrawiam 🙂

      Polubienie

        1. Mnie ta dyskusja przywołała w głowie wiele skojarzeń, głównie z takimi w sumie słynnymi przysłowiami, jak na przykład „przyganiał kocioł garnkowi” albo „niedaleko pada jabłko od jabłoni” albo „czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci” – no i fajnie kwestię niefajnych dzieci skwitował netflixowy Wiedźmin 😛
          To szło jakoś tak, że Ci, którzy mieli idealne dzieciństwo wyrastają na nieciekawych dorosłych 😀
          Wynika z tego wniosek odnoście trudnych dzieci, że będą z nich zajebiści dorośli!
          Ale co ja mogę wiedzieć… Tak sobie śpiewam 🙃

          Polubienie

  6. Jak to fikcyjnego??? Jak to fikcyjnego?!?! To tak jakby deprecjonować mękę Józefa K. Albo odmawiać archeologicznego geniuszu Indianie Jones. Albo uparcie twierdzić, że „Gwiezdne wojny” to nie jest film dokumentalny…
    A pisząc to zdanie o dzieciach dowodzę, że mam dla Stefana ocean współczucia.
    😉

    Polubione przez 3 ludzi

    1. Podoba mi się ta myśl, Kryzo.
      Kwestie w stylu „co by było gdyby” to zwykle niezły materiał na opowiadania. Tak zresztą twierdził w podręczniku pisarskim Stephen King.
      Zastanawiam się czy przypadkiem Stefan nie jest odpowiedzią z alternatywnej rzeczywistości i swego rodzaju odtrutką na tego pana 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  7. Now that I have some time to explain, I couldn’t help but notice that your artistic post has a grim aspect, a dark flavour that holds the reader in the scenes you describe. As much as I appreciate posts about positivity and a happy attitude, I also love expressions of pain and regret that we can all relate to and learn from.
    I think these things, (like your post), are as beautiful as all of the positive sunshine in the world. Thanks for having such great style!
    Your fan,

    Woody

    Polubione przez 2 ludzi

Odpowiedz na Leyla Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: