„Skywalker odrodzenie” / „The rise of Skywalker”

Dużo prościej miałem z recenzją „Wiedźmina” od Netflixa – tamten tekst przeczytasz tutaj – pomimo, że obydwa tytuły widziałem niemal w tym samym okresie – końcem ubiegłego roku.

Najwyraźniej „Wiedźmin” zapewnił rozrywkowy powiew świeżości, którego tak potrzebowałem. I chyba zostanę przy porównywaniu obydwu tytułów, bo wydaje mi się, że tkwi tu duży potencjał. No właśnie. Jeśli miałbym rozpatrywać Star Wars 9 w kategoriach jakichkolwiek podmuchów, z pewnością nie powiewało tam świeżością. Bynajmniej.

Ze „Skywalker odrodzenie” jest wręcz przeciwnie – to odgrzewany kotlet. Niestety. Ja tutaj nie skaczę z radości, ale też nie płaczę. Nie należę do grona wyznawców SW. Ktoś po prostu w dzieciństwie wdrukował mi starą trylogię, co stało się dla mnie zarówno darem, jak i przekleństwem. Teraz czuję się w zupełności uwolniony i nie mam pewności, czy jest to komplement odnośnie filmu.

Nawet, jeśli uznamy, że ostatni epizod dziewięciologii jest filmem niezłym, to, niestety, za mało. No bo żeby zakończyć sagę trwającą przeszło czterdzieści lat, trzeba by prawdziwego koncertu fajerwerków. Te, owszem, były – ale wizualne.

Niestety zabrakło tu może nie tyle dobrej fabuły, co ducha, jakiegoś mistycyzmu… tajemnicy?

Po prostu film pędzi na złamanie karku i robi wrażenie naprędce posklejanych motywów dla nastolatków. Być może o to zawsze chodziło w SW. Nie wiem. Może wyrosłem.

W każdym bądź razie chciałem lubić ten film. Chciałem bardzo.

Znalazłem w czasie seansu kilka bezsensownych cięć, ale każdy kogo pytałem, dostrzegał tam inne wady, choć drobne. Może chodzi o to, że WSZYSTKO to już gdzieś widzieliśmy. Ciosy pełne nienawiści, śmiech imperatora, fabularne twisty w postaci nowinek dotyczących pokrewieństwa…

Może właśnie dlatego, że twórcy ZBYT MOCNO chcieli zadowolić fanów, wyszło na odwrót. Już „Ostatni Jedi” podzielił miłośników serii. W tym wypadku jednak chodziło o zbyt śmiałe odstępstwa od kanonu… A może jednak nie?

Mnie osobiście podobał się powrót Luke’a Skywalkera – przynajmniej miał dużo czasu ekranowego!

W dziewiątce jedyne momenty, które wzbudziło moje emocje – śmierć Chewbaccy czy kasacja pamięci C3PO – później odwracano w dziwny sposób. Może gdyby te postacie skończyły naprawdę źle, tak, jak się zapowiadało w pierwszych chwilach ich tarapatów, może wtedy mógłbym się zakochać w tym filmie. Albo przynajmniej go polubić. A tak?

Teraz pozostała obojętność. Próbując wymyślić początek recenzji odnalazłem dziwaczne dowcipy podsycane przez wyobraźnię.

Zobaczyłem Kathleen Kennedy, która siada przy stole kreślarskim i zdaje sobie sprawę, że ani kreślić, ani pięknie pisać nie potrafi. PRÓBOWAŁA coś wymyślić!

Z kim mógł kojarzyć się Chewbacca? A no z jej psem… tak więc mielibyśmy „Skywalker odrobaczenie”. Główną postacią byłby Wookie.

„Skywaler oblodzenie”? „Odroczenie”? „Odrobienie”? Chodzi o odbębnienie zadania domowego oczywiście!

No, ale cóż, kasa się zgadza, a ja i tak kupię, choć pewnie używany, dysk blu ray już niedługo, bo o ile pamięć nie myli, po ósmym maja.

Znów pragnę powrócić do porównania „Wiedźmina” i SW. Serial obejrzałem już dwukrotnie, a na kolejny seans „Gwiezdnych Wojen” po prostu wciąż czekam.

Może po nim wyrobie sobie bardziej konkretną opinię. Jeśli tak się stanie – napiszę o tym.

Ciekawie też miała się w moim przypadku percepcja kampanii reklamowej. „Skywalker odrodzenie” śledziłem bardzo intensywnie, znałem wszystkie trailery niemal na pamięć, a „Wiedźmin” jakoby mnie zaskoczył. Zakupiłem abonament Netflixa dla bliskiej mi osoby i tak z głupia odpaliłem platformę, a tu BACH! Na pierwszej stronie medalion Białego Wilka!

No cóż, być może zmienię zdanie po premierze Blu-ray. Póki co potwierdza się maksyma, że sposoby stare i sprawdzone nie zawsze są najlepsze. Czasami powiew świeżości to rzecz o wiele cenniejsza.

pixabay.com

Czy Wy też oglądaliście „Skywalker odrodzenie”? Jakie są Wasze odczucia? Podzielcie się linkami do recenzji!

Opublikowane przez skowron pisze / skowron writes

małą cząstka mnie / little part of me

14 myśli w temacie “„Skywalker odrodzenie” / „The rise of Skywalker”

  1. Seans dopiero przede mną, ale ogólnie powiem tak – ciekawe czy nowa trylogia szczególnie podnieca nastolatków? Musiałbym znaleźć jakieś badania opinii. Chyba, że target to osoby trochę starsze, nie wiem w jaką publiczność celowali twórcy. Nowa trylogia nie różni się zbytnio od wielu innych wysokobudżetowych filmów akcji. Jeśli Hollywood nie pomyśli o innych sposobach opowiadania nowych historii to będziemy ziewać z nudów.

    Polubione przez 1 osoba

        1. Fajnie, że przypomniałeś „Łotra” – film był spoko, moim zdaniem najlepszy z nowych SW, chyba nawet ponad filmami z nowej trylogii. Na przykład „Han Solo a SW story” to niestety moim skromnym zdaniem była kaszanka… Widziałeś ten film Michaelu?

          Polubione przez 1 osoba

            1. Tsa… palmy i ten klasyczny AT AT czyli maszyna krocząca wyłażący spomiędzy nich 😀 „Niestety widziałem” – ha ha 😀
              Chyba jeszcze wrócę do tego filmu, bo nie pamiętam elementów przyrody innych jak palmy 😉
              No cóż, aktorka fajna, a Han Solo to dla mnie po prostu Harrison Ford, nikt inny.

              Polubione przez 1 osoba

            2. I jak? Widziałeś film?
              U mnie po seanse blu ray odbiór zmienił się na wielce pozytywny – ten fan service jest nawet spoko. Dla mnie SW to zawsze były filmy wałkowane w koło na kasetach VHS. Pewnie jeszcze wrócę do dziewiątki 🙂
              Pozdrawiam!

              Polubione przez 1 osoba

                  1. Dobra, powtórzyłem sobie wszystkie filmy i seriale z serii Star Wars (poza animowanymi dziadostwami). Co do „Skywalker. Odrodzenie” – film został uznany za najgorszy z całej sequel trilogy, ale mnie z tej nieszczęsnej trylogii podobał się najbardziej. Co nie oznacza, że to wybitne kino, zupełne przeciętniactwo. Tak, wiem, że to filmy dla dzieci i młodzieży, ale czy to oznacza, że fabuła ma być pozbawiona logiki? Przesyt wydarzeń i akcji, przeskoki od sceny do sceny odbierają smak kina! Cała ta trylogia została wymyślona w myśl zasady – im więcej wydarzeń i zwrotów akcji tym lepiej. Niestety, tak nie powstają dobre filmy. W tej trylogii jest tyle nieścisłości, że nie chcę nawet zaczynać tego wątku. Podam tylko przykład jednego rozczarowania – skoro już musieli wstawić tego Palpatine’a, to czy nie warto było się pokusić o scenę z prawdziwego zdarzenia? Zamiast komputerowo animowanych tysięcy Sithów w kapturach, powinni zatrudnić tysiące statystów, a kamera powinna pokazać nam mrok prawdziwej sali, posągów i symboliki Sithów. A tu mamy ciemne obrazki jak z gry komputerowej. Należałoby sfilmować mrożącą krew w żyłach scenę, coś podobnego do wydarzeń w kopalni Morii we Władcy Pierścieni. A tu mamy Palpatine’a strzelającego błyskawicami jak na Sylwestra. Ech…

                    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: